2008-09-20 18:37
Janowicz też...
Jerzy Janowicz niestety również nie sprostał wyzwaniu i w walce o finał Pekao Open uległ Florentowi Serrze z Francji 2:6, 1:6. Szkoda...
Podczas podróży oficjalnym transportem na korty z Florentem Serrą, turniejowi szpiedzy naradzali się z kierowcą, czy aby nie zmienić temperatury klimatyzacji z 18 do 5 stopni Celsjusza. Zwyciężył duch fair play i nieświadomy niczego Francuz cały i zdrowy dojechał na mecz z Janowiczem. Polak natomiast wyglądał na nazbyt zagotowanego atmosferą wokół spotkania. Nic dziwnego, półfinał dużego challengera to nie turniej juniorski albo futures. Serra jest wyższej klasy przebijaczem niż np. pokonany w pierwszej rundzie przez Jerzyka Czech Jiri Vanek. Chociażby dlatego, że w dzisiejszym meczu Serra niemal w ogóle się nie mylił, a każdą wolniej zagraną piłkę bezlitośnie wykorzystywał. Nie usprawiedliwia to jednak serii podwójnych błędów lub smeczy w siatce w wykonaniu Polaka. Mniej błędów niewymuszonych Janowicza, a wynik byłby sprawą bardziej otwartą. W ostatecznym rozrachunku nie ma co rozpaczać: dwie najefektowniejsze wymiany padły łupem naszego juniora, a już w poniedziałek będzie w rankingu ATP tenisistą numer dwa spośród wszystkich osiemnastolatków i młodszych. Kilkanaście miejsc wyżej jest tylko… Francuz! Jednak nie Serra, a Jonathan Eysseric.
Powrót
|